Czy budowę domu zawsze rozpoczynamy od fundametnów?
Podczas mojej pracy zawodowej, czy też w ogóle szeroko pojętego życia, zawsze opierałam się na obserwacji i analizie swojego najbliższego otoczenia, środowiska, ludzi dookoła mnie, ich pracy oraz sposobu bycia. Prowadziło mnie to wielokrotnie do konieczności szukania przeróżnych rozwiązań na mniej lub bardziej złożone problemy. Dlaczego? Tak po prostu wychodziło samo z siebie… ale dzięki temu również rozpoczęła się moja przygoda z frameworkiem Scrum.
Pamiętam jak dziś… październik, rok 2018.
Malowaliśmy mieszkanie… a dokładniej – kuchnie i przedpokój. Odkąd sięgam pamięcią, temat malowania ścian był pewnego rodzaju naszą rodzinną piętą achillesową. Reasumując, po prostu nigdy nie było na to czasu, a wręcz zawsze były rzeczy „ważne i ważniejsze” i jak zapewne zgadniecie – malowanie do nich nie należało.
Tak więc, nasza dwuosobowa ekipa o nazwie „Szybki zryw – szybki remont” w składzie ja i mój mąż – pełni fascynacji historią o robocie z samouczącymi się nogami i procesie samoorganizacji (zapraszam do lektury „SCRUM. Czyli jak robić dwa razy więcej dwa razy szybciej” Jeffa Sutherlanda) ruszyliśmy do pracy.
Prosta czynność nie mogła odbyć się po prostu tradycyjnie 😉
Gdy malowałam sobie agile’owo wybranym kolorkiem wnękę okienną w kuchni, a mąż malował nota bene w tym samym czasie sufit na biało – może na razie nie kwestionujmy tych User Story’ies (wyszło jak wyszło 😉 ) – moją uwagę zwrócił sposób budowania sąsiedniego bloku. Do tej pory widziałam tylko budynek… budynek, który spędzał sen z mych powiek dążąc do całkowitego zasłonięcia widoku z każdego posiadanego przez nas okna… a tu nagle coś zaświtało…. Wybudowane 8 pięter z 12, na samym dole dopiero powstają sekwencyjnie wylewki (Malutka dygresja: może nie będę zanudzać, ale sam proces podjazdu betoniarek był już fascynujący – jako że zajmowałam się akurat w tym czasie zawodowo zagadnieniem logistyki transportowej, dosyć naturalnym objawem było to, że mnie to zainteresowało, czyż nie?), tu i ówdzie wstawiają okna, a na korytarzach flizują ( tak… już 15 lat mieszkam w Krakowie – po prostu „kładą płytki”).
Wypisz, wymaluj Scrum i Agile🙂
I tak sobie powolutku „pędzelkując” uświadomiłam sobie, że „to na prawdę działa”. Na przykładzie budowy za oknem zrozumiałam, że należy zbudować na początku fundament prac, bazę u podstaw, konieczny „core” problemu, którego nie jesteśmy w żaden sposób na początku pominąć, a potem już dopasowujemy nasze działania do aktualnej sytuacji.
Później po latach już doświadczenia i przeprowadzeniu niezliczonych badań metodami empirycznymi życie pokazało mi (a ja uwierzyłam 🙂 ), że ta zasada sprawdza się we wszystkich działaniach – od budowania zespołu i kształtowania jego mindsetu, po tworzenie backlogu projektu.
A jak to zrobić? To już całkiem inna historia…


